Hej!
Tuńczyk był pyszny, ale strasznie małą porcje dostaliśmy w tej restauracji obok. My prowadzimy lepszą! Dobra, szybko część druga historyjki Stefcia, zachęcamy do czytania. (Zdzisiu)- Dziękuję za wprowadzenie Zdzisiu. Dobrze... Ślub babci i dziadka, czyli Lodzi i Rysia, odbył się w Kościele Wałkojańskim, w miasteczku Patko, na wschód od jabłoni Lodzi, w dniu 14.05.60 r. Dzisiaj jest rocznica. :)
- O! To przy okazji, Stefciu przepraszam, ze przerwałem, wszystkiego najlepszego dziadku, wszystkiego najlepszego babciu z okazji Twojej... ee... 51 rocznicy, ten tego... no... ślubu.
- Tak, i ode mnie też. No więc, powracając do historii... Rysiowi aż zakręciło się w głowie na widok swojej kochanki, pięknie umalowanej, w słomkowym kapeluszu. Wyglądała tak samo, jak tego dnia, kiedy zobaczył ją pierwszy raz. To właśnie on poprosił Lodzię, aby założyła kapelusz owinięty żółtą wstęgą na ślub. I oto jest jego miłość, właśnie z tym nakryciem głowy zamiast welonu. Panna młoda rozmyślała o Rysiu, który wyglądał bardzo elegancko z granatową kokardą y dolnego uchwytu.
Godz. 16.00! ,,Możecie się pocałować" - rzekł udzielający im ślubu ks. Sylwuś Lotuś. Pan młody ,,uchwycił" swoją żonę i - jak im rozkazał duszpasterz - pocałował ją. A potem było wesele i noc poślubna. ^.^
Około 5 lat później (20.03.65 rok) babcia urodziła śliczną dziewczynkę Jadzię. Tak, to nasza mama. Otóż Jadzia rosła zdrowo... no tylko raz miała ospę i anginę. Zaczęła chodzić do szkoły w Patko, potem na uniwersytet. Studiowała ciastologię (czyli psychologię ciastowo-dziecięcą). Na studiach poznała bardzo przystojnego (choć nieco grubego) Bogusia, ale wszyscy mówili mu Grubciu. Zakochała się w nim od pierwszego wejrzenia.
Boguś zdawał ciastologię i szło mu...nieźle. jego rodzice nosili imiona Grażyna i Papcio. O nich będzie historyjka... ale inna.
Oboje zdali studia. Jadzia zaszła w ciążę. Urodziła dwóch kochanych chłopców w mieście Patko. To byliśmy my - Stefciu i Zdzisiu. Gdy podrośliśmy dziadkowie -Lodzia i Rysio - postanowili, że przeniesiemy się do miasta Kruchelka, gdzie teraz pracujemy w kuchni chińskiej, a naszym szefem jest Juloden. Zaś żoną Julodena jest Julodena. Nie, nie pomyliłem się. Później nasi dziadkowie ze strony mamy zatęsknili za domem w Patko, w którym zakwitła miedzy nimi miłość, dlatego powrócili do starych progów. Bardzo to romantyczne... A ja i Zdzisiu pracujemy tu nadal i będziemy studiować kulinaria (gastronomię). Nasi rodzice pracują w szpitalu psychologicznym dla ciast, a Lodzia i rysiu w Patko utrzymują się ze swojej emerytury (Lodzia kiedyś była ciadrologiem, czyli lekarzem dla ciast od serca, zaś jej mąż Rysiu był światowej sławy kucharzem - a talent mamy po nim) i sprzedaży jabłek z ogromnej jabłoni babci.
KONIEC
CDNN...
- Piękna historyjka Stefciu, ale co to jest ,,CDNN"?
- Ciąg dalszy nie nastąpi.
- Aha. :D W każdym razie, ach Stefciu, jaka to była romantyczna historia.
- Wiem...
- To Twoja najdłuższa historia...
- Wiem...
- Trochę przynudzałeś...
- Wiee... Ej! :/
- Hehe... Ekhem...
- Co?
- ...
- ...
- ... O! Pozdrawiam Babcię! (chwila ciszy) I Dziadka też! ^.^ A... Stefciu... przynudzałeś tylko czasami, ogólnie to świetnie Ci poszło. Tego się nie wytnie... Kropka. No, czyli kropka. :D Idziemy na tuńczyka?
- Znowu? ... Stoi!
- To był nasz najdłuższy post i najdłuższa historyjka Stefcia (ciekawe czy kiedyś przebije rekord). Pozdrawiamy! Pa! :*
PS. Pewnie zastanawiacie/zastanawialiście się, czemu mamy inne nazwiska z tych samych rodziców? Otóż Zdzisiu - czyli ja - ma nazwisko po mamie - Jadwidze Koniczynce, a Stefciu po tacie - Bogusławie Krabie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz